trzynastoletnim chłopakiem? Zawartość komputerów powinna nam pomóc przy

pewność, że widział zielone oczy. Zielone! Jak Jennifer! Przyglądały mu się przez mgłę.
– Nie. Montoya dał oryginały do sprawdzenia. Odciski palców, DNA, obróbka
– Kto? – Jego głos zmienił się, stwardniał.
– Tak. – Hayes świdrował go wzrokiem, w jego ciemnych oczach malowało się
rację. To ten biegacz?
– Moim zdaniem to było bez sensu. Była pełna życia, zbyt skupiona na sobie, by się
– Jesteś pewien, że przyleciała? Jeśli dzwoniła z komórki, mogła być wszędzie.
Drzwi do kuchni znowu się otworzyły i zobaczył, że Acacia wychodzi tylnymi drzwiami.
przykuł ją kajdankami do łóżka i nie pozwalał wyjść. Kiedy wytrzeźwiał, przepraszał, ale ona
Był pewien. Poczuł ulgę i wyrzuty sumienia. Dzięki Bogu, O1ivia nie cierpiała tak, jak ta
- I o to chodzi - powiedziała poważnie. Jej ostatni chłopak pasożytował na niej przez rok. Jej były wciąż ją nachodzi i żebrze. Chce albo pieniędzy, albo seksu. Nie dostaje. Nic dziwnego, że zraziła się do mężczyzn; zawsze trafiała na patałachów. Przez moment pomyślała o swoim obecnym związku. Związku, o którym tylko Cricket cokolwiek
– Och, oczywiście. – Bledsoe posłał jej mordercze spojrzenie, ale Martinez się nie
mu serce. – Spojrzała na ścianę, skupiła się na niewidocznym punkcie, widzialnym tylko dla
cisnąć ją w bagno, ale się opanował. Jeszcze czego, nieźle musiałby się z tego tłumaczyć. Na

sama sztuczka, niejasne jest tylko, kto zabawia się odgrywaniem Wasiliska i w

Bledsoe usłyszał końcówkę rozmowy – akurat wchodził do pokoju.
czekamy na sekcję.
220

mu szklankę z whisky i lodem oraz puszkę piwa korzennego. – Sam sobie zmieszaj.

Nie dostrzega dziur w ulicy. Potyka się co
21/86
nałożywszy okulary (które po przeobrażeniu się zawołżskiej mniszki w moskiewską damę

ściągnęła go na ziemię i podała kolejne zdjęcie. – Na rym jest coś, czego nie widać gołym

całuje ją w policzek i chwali za odwagę. I wszyscy są szczęśliwi, mama i tata też. I już się nie
– Nie wiem, o czym mówisz.
Berdyczowskiemu. Spokojny, rzeczowy, lekko, niewyzywająco ironiczny. Wysłuchawszy